Antoine de Saint-Exupéry

„Jesteś sam/ sama?”, „Nie masz partnera/ partnerki?”, „30 lat i bez męża/ żony?”, „Dlaczego nie masz dzieci?”

Kto kojarzy te pytania? Brzmią znajomo?

A może unikasz imprez rodzinnych, ponieważ boisz się „trudnych pytań” na temat swojego życia prywatnego?! Do tego wpisu zostałam zainspirowana rozmowa z moją znajomą. Pamiętam dokładnie cały przebieg tej rozmowy i chyba zapamiętam ją do końca życia.

Całej historii opisywać nie będę, przejdę od razu do sedna… Piękna, mądra, wykształcona, dojrzała kobieta mająca kompleks z powodu braku faceta. Czuła się z tym źle, ponieważ tysiące  niezręcznych pytań pojawiało się na wspólnych wyjściach z jej znajomymi. W dzisiejszych czasach presja i jej uleganie sięga zenitu, tracimy swoją tożsamość, nakładamy maski, zaczynamy grać w tej sztuce, co chwilę przybierając inne role.

To smutne….

Cieszę się, że w trakcie naszej rozmowy udało mi się jej wytłumaczyć, że:

ŻYCIE JAKO SINGIEL/KA NIE ROBI Z NAS „NIEUDACZNIKÓW”, „LUDZI GORSZEGO SORTU” !!!!

Czy ktoś ma prawo to oceniać?

Czy ktoś ma prawo pytać nas o takie tematy?

„Ty taka biedna, sama jesteś musisz być nieszczęśliwa i samotna?”

Naprawdę? Czy zawsze SAMA to znaczy nieszczęśliwa i samotna?

Tak wiem, że zazwyczaj są to słowa troski. Żeby nie było, nie jestem przeciwniczką miłości i związków i ten wpis nie jest żadną namową do porzucania swoich partnerów.  Oczywiście, że miłość jest najpiękniejszym uczuciem i w każdym aspekcie naszego życia powinniśmy się kierować prawdziwą miłością.  Ale to nie tylko miłość do partnera. To miłość do wszystkiego i wszystkich co nas otacza.

NAJWAŻNIEJSZA JEST MIŁOŚĆ DO SAMEGO SIEBIE!

Jeżeli sami ze sobą żyjemy w zgodzie i miłości, żyjemy w spełnieniu. Jeżeli realizujemy w pełni plan naszej duszy, nigdy nie czujemy się samotni. Pamiętam czasy, kiedy nie umiałam być sama. Nie umiałam sama ze sobą spędzić kilku minut w ciszy. Moje myśli kołatały się w głowie, a ja czułam, że oszaleje. Nie zastanawiałam się dlaczego, czuje się samotna i nieszczęśliwa, szukałam i zapełniałam moje wewnętrzne dziury kontaktami z innymi ludźmi, spychałam poczucie mojego szczęścia bądź nieszczęścia na innych ludzi/ partnerów. Wszystkie moje troski i zmartwienia usprawiedliwiałam czynnikami zewnętrznymi. Każde niepowodzenie życiowe umiałam wytłumaczyć na swój sposób. Ba, byłam w tym naprawdę perfekcyjna! Do pewnego momentu! Do momentu kiedy uświadomiłam sobie, iż nie mogę zrzucać na kogoś moje życiowe niepowodzenia i porażki i zaczęłam pracować nad soba. Zaczęłam naprawdę od poznania siebie, od tego kim jestem, jakie mam przekonania i blokady, które hamują mnie w uzyskaniu pełni szczęścia.

Czy kiedyś chciałeś obarczyć kogoś za swoje niepowodzenie?

Czy kiedyś zdarzyło Ci się powiedzieć, że będziesz szczęśliwy, gdy będziesz mieć rodzinę?

A może pełnie szczęścia uzyskasz, kiedy schudniesz 5 lub 10 kilogramów?

To teraz napisze CI coś. Może zawale Twój światopogląd, a może już to wiesz!

NIE WOLNO CI UZALEŻNIAĆ SWOJEGO SZCZĘŚCIA OD INNYCH OSÓB, NOWYCH MIEJSC CZY CZYNNIKÓW ZEWNETRZNYCH!

TWOJE SZCZĘŚCIE JEST W TOBIE.

Na pewno teraz się zastanawiasz, czy jest to w ogóle możliwe?!

TAK, JEST TO MOŻLIWE! I pisze to osoba, która przerabiała ten temat na własnej skórze!

Ostatnią sobotę mogłam spędzić w gronie znajomych, a jednak wybrałam samotny wieczór. I to jest samotność z wyboru. To uczucie wypływa z mojego wnętrza, ja tylko za tym podążam i akceptuje. Kiedyś niezrozumiałe byłoby dla mnie spędzanie sobotniej , wakacyjnej nocy na ławce w parku. Wybrałabym klub, alkohol i imprezę do rana. Ale życie to jest cudowna podróż w której ciężko się zatrzymać. Uzależnia jak narkotyk. Widzisz namacalne zmiany w Twoim życiu, nagle przestajesz potrzebować kolejnego piwa czy drinka, aby dostrzec piękno tego świata.

Wystarczy, że zaczynasz budzić się do życia i widzisz to piękno w każdej sekundzie i w każdym miejscu…

Wracając do samotności. A co jeśli jesteś w związku, masz żonę/męża/ dziecko, a nadal czujesz samotność?

Ups….. To chyba nie tak miało wyglądać, ale zdaję sobie sprawę, że często tak właśnie w rzeczywistości jest. I tak tworzą się toksyczne relacje, pozostajemy w związkach, które dawno powinny się skończyć. My w tym tkwimy… Dlaczego? Znowu ten winowajca- STRACH. Znowu ten strach. Ale strach przed czym? Przed porzuceniem komfortowej strefy, której ludzie tak panicznie boją się przekroczyć.

Znacie powiedzenie: „jest ch***wo, ale stabilnie”. Mam znajomego, który mówi to od kilku lat kiedy pytam go o jego toksyczną relacje. To jest właśnie ta strefa komfortu o której pisałam, ludzie boją się zmian, a zmiany są cudowne. Zmiany są potrzebne w każdym aspekcie naszego życia. Nasza dusza się wspaniale rozwija w czasie zmian. Jeżeli nasze życie wygląda przez 10 lat tak samo, jak nasza dusza ma się rozwinąć? Jej się zwyczajnie nudzi i chyba nie ma co jej się dziwić?

Dlatego najlepiej zainwestować w dobry związek z samym sobą!

Jeżeli już zbudujemy stabilny związek z samym sobą, będziemy budować szczere i prawdziwe relacje z innymi ludźmi. Przestaniemy szukać w drugiej osobie czegoś, czym będziemy chcieli załatać swoje dziury emocjonalne. Jeżeli jesteśmy szczęśliwi w naszym życiu, stabilnie stoimy na swoich nogach, nasze relacje z innymi są pełne miłości i prawdziwych uczuć.

Jeżeli kochamy siebie i podążamy za pragnieniami duszy, nigdy nie poczujemy się SAMOTNI!

Codzienna praca nad sobą, poznawanie siebie, swoich prawdziwych pragnień  doprowadza do stanu, gdzie czujesz cudowną JEDNOŚĆ Z SAMYM SOBĄ.

„To jest możliwe: być samym, ale nie samotnym.”

                             Phil Bosmans

I tego Wam życzę. Odnalezienia siebie. Poczucia spełnienia z samym sobą.

Izabela.