Odkąd wróciłam po półrocznej wyprawie w Azji, postanowiłam, że okres wakacyjny poświęcam Europie, która nie była przeze mnie doceniana. Zawsze marzyłam o egzotycznych wyjazdach i takie kierunki obierałam.

Lato jest w tym roku łaskawe wiec jest to idealny czas na podróże po Europie.

Kiedy wszystkie moje koleżanki buszowały na wyprzedażach w galerii handlowej, ja upolowałam tanie bilety do Bazylei. Dzięki wizzir.com doleciałam tam za niecałe 200zł. SZOK.

Czy Wy też wszystko przeliczacie na bilety lotnicze? Sukienka za 200zł? Przecież za 200zł mogę już być w Rzymie lub innym słonecznym miejscu.

Wybór był prosty. Lecę do Szwajcarii. Nie wiedziałam nic o tym mieście, ale kiedy już zakupiłam bilety, czułam, że to będzie strzał w dziesiątkę.

Bazylea- małe miasto, które znajduje się na pograniczu 3 państw. Szwajcarii, Francji i Niemiec. Lądujemy na terytorium francuskim, wychodząc z lotniska możemy udać się w kierunku Francji bądź Szwajcarii.

W momencie kiedy zbliżamy się do lądowania, widoki zapierają dech w piersiach. Jest to jeden z najbardziej górzystych krajów świata.

Z lotniska do Centrum dostaniecie się jednym autobusem, koszt biletu ok. 14 zł lub dla bardziej aktywnych polecam spacer. Dystans jest naprawdę niewielki ok.4km do centrum. Ja wybrałam opcje pierwsza i pojechałam autobusem.

Moim planem na ten wyjazd był BRAK PLANU. Kiedyś planowałam każda godzinę mojego wyjazdu, a ten wypad potraktowałam jako odpoczynek od Warszawy i totalny relaks.

NOCLEG

Pytań o nocleg od Was dostałam mnóstwo, ponieważ szwajcarskie hotele są drogie. Ja jako miłośniczka podroży low-budget skorzystałam z opcji Couchsurfing. Ja z tej platformy korzystam prawie na każdym wyjeździe, posiadam tam konto, sama udostępniałam moje łóżko w Warszawie i bardzo chwale sobie te opcje. Wiem, że ta platforma budzi u ludzi różne emocje, ale ja korzystałam z niej nawet a Sri Lance i poznałam mnóstwo cudownych ludzi, z którymi kontakt mam do teraz. Jeżeli chodzi o kwestie bezpieczeństwa, nigdy nie miałam sytuacji, która byłaby w jakiś sposób dla mnie niekomfortowa czy niebezpieczna.

Dlaczego wybieram couchsurfing?

Przede wszystkim jest to opcja najtańsza, dodatkowo jest to super opcja, aby poznać lokalnych ludzi, a nie oszukujemy się, żaden przewodnik nie zastąpi nam lokersa. Uwielbiam wymieniać się opowieściami z podroży, poznawać nowa kulturę i gotować wspólnie posiłki.

Tym sposobem zaoszczędziłam na 3 nocach w hotelu. Podejrzewam, że jest to koszt ok 500zł minimum.

ZWIEDZANIE

Mój host mieszka w centrum Bazylei, więc środkiem transportu były moje nogi;) Bazylea jest niewielkim miastem i bardzo przyjaznym dla turystów, nie da się zgubić. Zwiedzanie rozpoczęłam od Ratusza, który znajduje się przy Marktplatz, to miejsce, gdzie znajdziemy ogromne stragany z jedzeniem. W tym miejscu można się zgubić i trzeba przestań liczyć kalorie.

Następnie udałam się nad Ren i spędziłam tam cały dzień. Ten widok skradł moje serce, przejrzysta woda, cudowny klimat i tak cudowna, spokojna aura w samym centrum miasta. CIEKAWOSTKA! Szokiem, który przeżyłam było to, że w lato Ren to jedno wielkie kąpielisko!

Ludzie pakują wszystkie swoje rzeczy do specjalnych plecaków i wskakują do wody, aby przepłynąć prawie cale miasto. To był dla mnie zupełnie nowy widok, się spotkałam się z czymś takim w innym kraju.

Moje zwiedzanie nie było oparte na żadnym przewodniku, bardziej skupiłam się na swojej intuicji i postanowiłam dać sobie wolność i przemierzać uliczki w swoim tempie, zatrzymując się tam, gdzie chciałam.

Dużo czasu spędziłam w sklepach z czekoladami, bo chyba każdemu czekolada kojarzy się właśnie z Szwajcaria. Wybór jest nieporównywalny do innych miejsc, możecie skosztować czekolady, jaka tylko sobie wymarzycie. Jeden dzień był na diecie czekoladowej, próbowałam wszelkich możliwych czekolad i myślę, że starczy mi ich na kolejne pare miesięcy. Jeśli lubisz czekoladę to zdecydowanie TWÓJ kierunek.

Bazylea jest tak magiczna, że nie potrzebujecie żadnego przewodnika i tak mała, że 2-3dni to wystarczający czas, abyście zwiedzili wszystko. Dla mnie samo spacerowanie po uliczkach tego miasta było super przeżyciem, ludzie, których spotykałam na swojej drodze z chęcią podejmowali rozmowę i miałam okazje porozmawiać po niemiecku i odświeżyć swoja wiedze. Wieczory spędzałam z hostem, który pokazał mi dużo lokalnych, klimatycznych knajpek, a dodatkowo był fotografem więc zyskałam sesje zdjęciowa i cudowna pamiątkę z tego wyjazdu.


Jeżeli tak jak ja, lubicie 3dniowe wypady to ten kierunek jest idealny!

Ja czuje niedosyt Szwajcarii, marzy mi się podróż, ale już w góry a nie do miasta, więc czuje, że niebawem tam wrócę.

Polecam,

Izabela