Piątkowy wrześniowy wieczór. W dłoniach kubek kakao, a w głowie myśl: Idzie lasem pani jesień…

Nieubłaganie zbliża się koniec roku numerologicznego, a ja robię podsumowanie mojego owocnego trzeciego roku osobistego. Jaki to był rok?

Szalenie emocjonalny!

To był rok wyjątkowo zaskakujący, gdzie poznałam siebie jeszcze bardziej. Był to rok pod znakiem podróży, rozwoju i odkrywaniu talentów.

W tym roku zwiedziłam mnóstwo cudownych miejsc, poznałam inspirujących ludzi i nawiązałam kontakt z samą sobą.

Wyruszając w grudniu na Sri Lanke, nie wiedziałam, tak się potoczą moje losy. Nie przypuszczałam, że zamiast wracać do Polski, przebookuje bilet do Indii. Te 6 miesięcy były niesamowite, nauczyłam się pokory i życia w całkowitej prawdzie, ten wyjazd otworzył mi oczy, pokazał jakie mam wartości w życiu i czym się kieruje w moich wyborach.

To był cudowny, a zarazem ciężki czas. Przejście na życie w prawdzie nie jest wcale łatwe. Nasze EGO jest tak sprytne, że za każdym razem próbuje nas zwodzić i ściąga na złą drogę. Trzeba mieć naprawdę dużo zaparcia, odwagi i siły, aby umieć się mu przeciwstawić i je ujarzmić.

BRAWO JA!

W pewnym stopniu mi się udało, mimo, iż momentami płata mi figle, ale doskonale wiem kiedy to się dzieje i czasami mu na to pozwalam. W końcu trzeba z nim sobie podać rękę i zawrzeć jakiś sojusz;)

Wraz z końcem kwietnia wróciłam do Polski i w tym samym momencie Saturn wszedł w retrogradacje. Każde przedsięwzięcie za które się brałam szło opornie i nie mogłam dokończyć żadnego projektu. Lato przeznaczyłam na totalny chill i odnalezienie się w polskiej rzeczywistości. To był czas w 100% dla mnie, gdzie spełniałam każde pragnienie mojej duszy i Ego często tez;)

Czasami były up and down emocjonalne. Ego zawsze chciałoby się cieszyć, ale nie zawsze jest to zgodne z naszą duszą. Kiedyś tego nie rozumiałam i smutek duszy zapijałam kolejnym drinkiem, nie dopuszczając jej do głosu. Nie pozwalałam jej na wyrażanie siebie, zaspokajałam zachcianki ego, które było bardzo głodne wrażeń i zabawy.

Jakże trudne było zacząć po prostu BYĆ!

I nadszedł wrzesień. Pięć miesięcy spędziłam po prostu na byciu sobą. Codziennie dokonywałam małych wyborów, które przybliżały mnie jeszcze bardziej do mojej duszy, które ją cieszyły, mogła wzrastać, miała przestrzeń, żeby się odezwać, ukazać. Powróciła do mnie. Przez ten czas odcięłam bardzo dużo osób z mojego życia, dużo znajomości zostało poddane próbie. Posprzątałam w każdej możliwej sferze. Zrzuciłam pare kilogramów, które mocno mi ciążyły.

W końcu czuję ulgę i lekkość!

18 wrzesień Saturn wyszedł w retrogradacji. Maszyna ruszyła. Wiem, że jestem gotowa aby iść dalej. I Wam również życzę samych owocnych i wyjątkowych podroży, które wzbogacą Wasze dusze!

Powodzenia,

Izabela.