A gdyby tak rzucić wszystko, spakować plecak i przedłużyć sobie weekend?

O tak, ten plan brzmi znakomicie.

Lwów nigdy nie był wpisany na moją listę MUST TO VISIT, ale cena biletów zachęciła mnie, aby odwiedzić to miasto.

Lwów, niegdyś Polska, a dziś piękna wizytówka Ukrainy. Obecnie jest ośrodkiem kultury i życia społecznego mniejszości polskiej na Ukrainie.

Jak dojechać?

Opcja autem jest możliwa i podróż nie jest długa, ale historie, które usłyszałam o polsko-ukraińskiej granicy namówiły mnie, aby dostać się tam droga lotnicza. Firma Wizzair oferuje bilety na trasie Katowice- Lwów w bardzo przystępnej cenie. Koszt biletu ok 200zł w obie strony. Dodatkowa atrakcją było to, że pierwszy raz w życiu byłam w Katowicach. Aż wstyd pisać, ale to prawda….

Podróż rozpoczęłyśmy w piątkowe popołudnie, gdyż samolot był o 6 rano w sobotę, co dało nam możliwość nocnego toura po Katowicach. Trasa Warszawa-Katowice pokonałyśmy w 4h- BlaBlaCarem. Koszt przejazdu ok. 30zł- wygodnie, miło, sprawnie i szybko.

Samolot z Katowic wystartował o 6.00 i trwał 45minut 😉 To był chyba mój najkrótszy lot w życiu.

Po wylądowaniu udałyśmy się autobusem nr 29 spod lotniska do centrum, ponieważ tam miałyśmy zarezerwowany hotel. Uwaga, cena biletu autobusowego to koszt 5 UAH, czyli jakieś 0,80 gr. Mijając kolejne uliczki, rozglądając się dookoła, od razu przyszło mi do głowy, że musi być to bardzo ponure miejsce w czasie późnej jesieni i zimy. Duże blokowiska, stare budynki i mnóstwo rozpadających się kamienic.

Ukraińskie banknoty

Autobusem dotarłyśmy do Placu przy Uniwersytecie Lwowskim, który jest usytuowany przy ogromnym i pięknym parku, niedaleko Rynku. Z tego miejsca do większości atrakcji można dostać się na pieszo. Alternatywa-tania i bardzo dobrze funkcjonująca w tym mieście to rower.

Tu chciałabym od razu Wam polecić nocleg. Jeśli szukasz taniego hotelu w dogodnej lokalizacji- hotel Irena https://pl.tripadvisor.com/Hotel_Review-g295377-d1483422-Reviews-Irena_Hotel-Lviv_Lviv_Oblast.html spełni Twoje oczekiwania.

Restauracja – Hotel Irena
Hotel Irena-Lwów

Bardzo komfortowy hotel mający w ofercie wspaniałe pokoje za bardzo rozsądną cenę. Dodatkowym plusem jest bardzo miła obsługa i dobre śniadanie w połączeniu z zielona dżungla, która sobie upodobałam najbardziej. Przepyszna kawa i przemiła pani kelnerka, która z ogromem cierpliwości dolewała mi kawy codziennie na śniadaniu.

W czasie podróżowania kocham nie mieć planu i czuć wolność w swoich wyborach.

Zazwyczaj ląduje tam, gdzie czuje się dobrze. Tym razem było podobnie.

Zwiedzanie rozpoczęłyśmy od Rynku, który jest wprost niesamowity. Miejsce tętniące życiem, mnóstwo turystów, pubów i różnorakich knajpek. Każdy znajdzie coś dla siebie. My zaczęłyśmy od śniadania i kawy. To była podstawa, aby rozpocząć nasze zwiedzanie i obudzić się po 20h podróży. Wybrałyśmy knajpę na Rynku, która skusiła nas mała ilością ludzi i pysznym zapachem kawy.

Na śniadanie zamówiłam Syrnyky, placki z serem i rodzynkami. Podawane są z owocami, śmietana i cukrem.

Śniadanie Lwów

Zaczęło się pysznie… Sami oceńcie.

Ładowanie węglowodanami dało nam siłę na dalsze zwiedzanie. Ruszyłyśmy na podbój miasta, które jest naprawdę piękne i warte uwagi, ze względu na świetna architekturę.

Ale jest coś, co zwróciło moja uwagę. I to nie tylko piękne budynki i śliczne uliczki, ale ludzie. Mieszkańcy Lwowa. Widziałam w ich oczach pewien smutek i tęsknotę, gdy słyszeli język polski. Bardzo przyjaźnie nastwieni i chętni do konwersacji, ale można było wyczuć w ich głosie nutę zazdrości, gdy słyszeli, że jesteśmy z Polski. Energetyka tego miejsca jest dla mnie ciągłą zagadka… Na obiad trafiłyśmy do miejsca, gdzie stołowali się sami lokalni ludzie. Nie było żadnych turystów. I takie miejsca, cenie najbardziej. Widać prawdziwe życie, które nie jest widoczne przez szybę restauracji czy z hotelowego pokoju. Takie miejsca uczą mnie szacunku i pokory do życia, które prowadzę.

Knajpa Lwów

Pierwsza knajpę, która odwiedziłyśmy był malutki Bar, gdzie z zaplecza Pani podawała jedzenie. W Polsce takich miejsc już nie ma, nie przeszłyby kontroli sanepidu 😉 Zamówiłam zupę, rozejrzałam się dookoła i sami lokalni, którzy pół dnia tam spędzali ze znajomymi. Do posiłku, oczywiście wódeczka. Jakże byli zdziwieni, iż Polki nie pija wódki. Tam to norma, wódka na stole, kieliszki w górę i NA ZDROWIE!

Lokalna knajpa-Lwów

Choć na Ukrainie wiele potraw jest podobnych, mogą pochwalić się daniami unikatowymi, których nie spotkamy w innym kraju.

Czebureki w akcji;)

Czebureki – ODKRYCIE, przepyszne i bardzo tanie. Do kategorii Fit posiłek tego nie zaliczę, ale na wakacjach wszystko dozwolone, w szczególności próbowanie nowych potraw.

Czebureki to pierogi, które wręcz ociekają olejem;) Farsz jest w trzech opcjach: z serem, mięsem lub mieszany.

Koszt: cale 20 UAH.

Kolejna atrakcją dla mnie, jako smakoszki kawy była wizyta w Lvivska Kopalnya Kavy Coffee Manufacture, na Rynku. Pomimo tego, iż miejsce było zatłoczone, znalazłyśmy stolik i wypiłyśmy przepyszna kawę.

Manufatura kawy Lwów

Wieczorem wybrałyśmy się na spacer po dalszej stronie rynku. Widoki naprawdę zapierały dech w piersiach i można było chodzić godzinami i krążyć po uliczkach.

Lwów noca

Najdziwniejszym miejscem, które zobaczyłyśmy było Podwórko Zagubionych Zabawek. Kiedy schodziłyśmy z Zamku, idąc w kierunku Rynku, wśród ogromnych blokowisk, gdzie połowa była bez okien, zobaczyłyśmy przedziwne miejsce. Miejsce, w którym było mnóstwo zabawek, niektóre lalki były bez kończyn.

To miejsce wzbudziło we mnie smutek, strach, a może troche przerażenia… W głowie miałam mnóstwo myśli, cóż to jest za miejsce?! Na szczęście to miejsce nie jest związane z żadną dziecięcą tragedią. Pomysł takiego miejsca narodził się w głowie jednego z mieszkańców, który znalazł kilka zagubionych pluszaków i postanowił stworzyć takie miejsce. To miejsce polecane jest jako atrakcja turystyczna, ale szczerze, nie uważam, aby to miejsce było atrakcją, godna polecenia. Odczuwałam duży smutek będąc tam.

Podwórko zagubionych zabawek- Lwów

Największą atrakcją dla mnie były auta. Jestem przeogromną fanką motoryzacji, a unikatowe modele, które tam zobaczyłam były fantastyczne.

Po tym wyjeździe mam mnóstwo przemyśleń na temat tego miejsca. Z jednej strony miasto bardzo piękne, przepełnione turystami, a z drugiej momentami przytłaczające i ponure. W niektórych momentach tak, jakby czas się zatrzymał.

Czy jeszcze tam wrócę? Nie wiem…

Nigdy nie mówię nigdy, ale na dzień dzisiejszy wybrałabym inny kierunek podróży. Czułam mocny spadek energii w tym kraju.

Byliście na Ukrainie? Jakie macie wrażenia na temat tego miejsca?

Dzielcie się w komentarzu.