Po hiszpańskich klimatach postanowiłam wylądować w Portugalii, a dokładniej w Porto. Tak jak pisałam w poprzednim poście, była to dość spontaniczna wyprawa i cenowo bardzo atrakcyjna. To mój drugi raz w Porto w tym roku i piąty w całej podróżniczej karierze.

Jaką moc posiada to miasto, że chce tam wracać?

Ostatni majowy pobyt w tym magicznym miejscu opisałam tutaj http://www.wpodrozy.online/2019/08/zlap-oddech-w-porto/.

Wylot z Walencji do Porto był o 6.00- godzina niekorzystna, jednak cena biletu zachęcająca- 10Euro. Z lotniska dojazd do centum jest łatwy i krótki. Metro kursuje bardzo często, a bilet kosztuje 2,5E.

NOCLEG

Pierwszą opcją na która się zdecydowałam był Couchsurfing, ale w ostatniej chwili na lotnisku, słuchając mojej intuicji i potrzeby zatroszczenia się o swój komfort, podjęłam decyzję- HOSTEL.

Porto przywitało mnie deszczem i wiatrem. W głowie kołatała mi jedna myśl :” Po co ja tutaj jestem? Przecież jest tak zimno!” Nie urywam, że przeszło mi przez myśl, będąc w Walencji, aby odpuścić Portugalie, ponieważ prognozy pogodowe nie były zachęcające.

Oczywiście na odpowiedź długo nie musiałam czekać. Hostel, który wybrałam ma cudowną lokalizacje. Już przekraczając próg wyczułam unoszący się w powietrzu zapach cynamonu i kawy. Wiedziałam, że jestem w dobrym miejscu.

To miejsce mogę Wam polecić z czystym sumieniem. http://beingportohostel.com/en/

Being Porto Hostel

Ja wybrałam opcje łóżka w 4-osobowym pokoju i teraz, UWAGA, 3 osoby odwołały rezerwacje. Takim magicznym sposobem miałam cały pokój dla siebie w cenie 60zł. Hostel zlokalizowany jest w samym sercu miasta Porto, miejsce w którym możecie w pełni poczuć klimat miasta. Dodatkowym i ważnym plusem jest śniadanie wliczone w cenę pokoju. Śniadanie oceniam bardzo wysoko.

Poranek przeszedł moje najśmielsze oczekiwania, widok na rzeke Ribeira, a w tle odłosy mew.

Widok z pokoju hostelowego

Moje zwiedzanie zaczęłam od centrum miasta i rzeki Ribeira. Wybierając tą trasę jest wiele punktów widokowych i zabytków, które warto odwiedzić. To miasto oferuje bardzo szeroki wybór atrakcji kulturalnych, miejsc do rozrywki, jak również kawiarni i restauracji.

Sao Bento

Jest to stacja kolejowa w samym centum miasta. Ciężko ominąć to miejsce, w szczególności jeśli podróżujemy pociągami po Portugalii. Za każdym razem to miejsce zachwyca mnie ta samo. Ściany są całkowicie pokryte płytkami azulejo, których autorem jest Jorge Colaço. Myśle, że mogłabym mieć takie cuda we własnym mieszkaniu na ścianie 😉

Idąc w dół w lewo od Sao Bento dojdziecie do rzeki Ribeira, dla mnie to najbardziej malownicza i tętniąca życiem część miasta. Lokalne knajpki, pyszna kawa, cudowny widok na Most Dom Luís i muzyka na żywo, wykonywana przez ulicznych artystów sprawia, iż to miejsce jest magiczne. Spędziłam tam kilka godzin rozkoszując się muzyką, słońcem i pieczonymi kasztanami. Mniam…ten smak zawsze kojarzy mi się ze Świętami Bożego narodzenia, zimą smakują najlepiej!

Ribiera Porto

O zmroku wybrałam się na spacer metalowym mostem Ponte Luiz I, który oferuje idealną panoramę Porto, szczególnie wieczorową porą.

Panorama miasta

Często pytacie mnie kiedy najlepiej wybrać się do Porto? Każdy czas jest dobry. Ja byłam w styczniu, lutym, maju i listopadzie. Każdy wyjazd był bardzo udany i inny. W styczniu zwiedzanie było uciążliwe, ponieważ wilgotność w tym mieście jest bardzo duża, w szczególności zimą. Dodatkowo mieszkania nie są wyposażone w systemy grzewcze, tak jak w Polsce. Poza tym turystyka w Porto naprawdę się rozwinęła i rozwija w bardzo szybkim tempie. Myślę, że marzec- maj i wrzesień- listopad to najlepszy czas na przyjazd. W okresie wakacyjnym turyści zalewają miasto, co sprawia, że dostępność noclegów jest ograniczona i ceny są dużo wyższe.

Porto to moje ulubione miasto w Europie i na pewno jeszcze tam wrócę!

Izabela.