Podróżowanie daje mi duże poczucie wolości. Mimo, iż nie pracuje na etacie, prowadzę stacjonarne zajęcia w Warszawie, które mnie w pewien sposób ograniczają. Są w danym dniu o konkretnej godzinie. Kiedy wyruszam w podróż, czuje pełną swobodę w planowaniu mojego dnia.

Zasada: „Nic nie muszę wszystko mogę- sprawdza się idealnie” Rzadko kiedy robię duże plany, dotyczące wyjazdów. Zazwyczaj dzieje się to spontanicznie. Wyjazd do Austrii, dosłownie wyskoczył niespodziewanie, bo to był ostatni kierunek który brałam pod uwagę. A jednak….

Dzisiejszego poranka obudziłam się DOSŁOWNIE GDZIEŚ W AUSTRII. Widok z rana zapierał dech w piersiach. Totalne odludzie i tak świeże powietrze, że aż pachnie;)

Jestem w Wildon. A gdzie to jest? Małe miasteczko w pobliżu Leibnitz w austriackim Styrii, które zamieszkuje około 5 tysięcy mieszkańców i znajduje się zaledwie 50km od granicy ze Słowenią. To wszystko tłumaczy dlaczego podczas dzisiejszego spaceru czułam się, jakbym była w miejscu, którego mieszkańcy zginęli w czasie jakiejś epidemii. Ulice miasteczka przemierzałam sama, początkowo czułam się dość dziwnie, ale przyznam szczerze, że to była miła odmiana. Mieszkając w centrum Warszawy, ciężko o puste ulice.

Wildon

I dziś znowu w mojej głowie temat wolności.

Spacerując ulicami miasteczka, przypomniałam sobie, że wczoraj jadłam śniadanie w Warszawie, a po godzinnym locie i 2-godzinnej podroży Flexibusem znalazłam się w Wildon. To znaczy WOLNOŚĆ. Możliwość przemieszczania się, poznawania nowych miejsc, kultur bez strachu.

Raz w życiu byłam na ALL INCLUSIVE i czułam się jak w więzieniu. Ten sposób podróżowania jest totalnie nie dla mnie. Potem podróżowałam zazwyczaj z kimś, a teraz najlepiej wpływają na mnie SOLO TRIP.

To moment kiedy przebywam sama ze sobą, zaspokajam swoje potrzeby i ciekawość oraz robię to, na co mam ochotę! Najczęściej ludzie mnie pytają o strach i bezpieczeństwo podróżując samotnie.

Myślę, że kwestia bezpieczeństwa jest taka sama jak wszędzie na świecie. Dziś przeczytałam o wczorajszym ataku w centrum Warszawy, przy wejściu do metra. Więc jak widzicie, niezależnie od tego gdzie jesteśmy, może się coś wydarzyć. Oczywiście, nie podróżuje w nocy i staram się zawsze być ostrożna.

Samotne podróżowanie to wyjście poza sferę komfortu. Jest innym doświadczeniem, którego nie jesteśmy w stanie przeżyć kiedy jedziemy na wycieczkę zorganizowaną bądź z grupą ludzi. Ja wszystko przeżywam podwójnie plus integruje się z miejscowymi. I takim sposobem jestem sama, wtedy, gdy mam na to ochotę. Tutaj wylądowałam na austriackiej wsi wśród lokalnych ludzi i właśnie z nimi spędzam wieczór. Plusem jest, że mówię po niemiecku, co daje dodatkowe poczucie swobody i nieskrępowania- wiem, o czym mówią.

Jeżeli ktoś się zastanawia nad tym, czy warto wyruszyć w podróż solo – WARTO! A nawet jeśli Ci się nie spodoba- to znak, że to nie dla Ciebie. Podróżowanie w pojedynkę otwiera nas i uwrażliwia, rzuca nam wyzwania, w których możemy przyjrzeć się sobie, swoim przekonaniom, ograniczeniom i strachom. Polecam spróbować i podzielić się wrażeniami, czy poczuliście swoją WOLNOŚĆ?!

Ściskam ze słonecznego Wildon :*

Izabela.