Jadąc do Wildon- malutkiej austriackiej wioski, nie nastawiałam się na podróżowanie, ponieważ celem wyjazdu było wyciszenie się i odetchnięcie od zgiełku Warszawy. To miejsce okazało się idealne, jednakże po drodze pojawiły się dodatkowe okazje z których postanowiłam skorzystać.

I wylądowałam na Słowenii…

Podczas kolacji w dzień przyjazdu, poznałam 60-letnia Austriaczkę, która okazała się kobietą tak szaloną i pełną energii, że niejedna nastolatka mogłaby jej pozazdrościć. Stale uśmiechnięta, radosna, tańcząca w kuchni i czerpiąca radość życia każdego dnia. Było to spotkanie dość motywujące, bo patrząc na jej rówieśników w mojej rodzinie, bliżej mi do jej stylu bycia i filozofii, wiec jest szansa, że będę szaloną 60-letnia podróżniczką, która sama lata na wakacje i chce jechać na wolontariat do Afryki! Jej motto życiowe- Ich liebe Freiheit ( Kocham wolność!), a kiedy mało co nie wjechała w kogoś na autostradzie i nie doprowadziła mnie do zawału serca, wykrzyknęła- Don’t worry, be happy. No więc już wiecie czemu wybieram samotne podróżowanie i jestem otwarta na wszystko. W pakiecie ALL INCLUSIVE ciężko o takie atrakcje.

Przy kolacji zaproponowała mi wypad jednodniowy, nad którym jak się domyślacie nie zastanawiałam się zbyt długo.

Jedziemy na kawę do Mariboru.

Nigdy nie byłam na Słowenii, a Maribor to drugie co do wielkości miasto na Słowenii, położone nad brzegiem rzeki Drawy. Miasto jest tak małe, że żaden przewodnik ani spis atrakcji, nie jest Wam potrzebny. Spokojnie możecie je zobaczyć w parę godzin.

My zaczęłyśmy od placu Grajskiego, gdzie jest kolumna św. Floriana, Zamek Mariborski, a w nim muzeum (Pokrajinski Muzej Maribor). Widać, że miasto zostało odbudowane po wojnie i duża część budynków jest bardzo nowoczesna, ale Stare Miasto może pochwalić się piękna architektura.

Miastu przyznano tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2012. To miejsce słynie z najstarszej winorośli, która wpisana jest w księgę rekordów Guinessa. Miłośnicy wina nudzić się nie będą, jest wiele piwnic z winami. Ja tego nie polecę bo tam nie byłam, wina nie piję, ale z chęcią podzielę się cudowna miejscówka, która powinni odwiedzić zarówno miłośnicy herbaty jak i kawy.

https://www.tripadvisor.com/Restaurant_Review-g274874-d941361-Reviews-Cajnica_Cajek-Maribor_Styria_Region.html

Szczerze, ta kawa była przepyszna. Dodatkowo szeroki wybór herbat, które postanowiłam zakupić na prezent. Cajnica Cajek- to miejsce zapiszcie sobie i odwieźcie w czasie pobytu w Mariborze.

Okres świąteczny to czas Jarmarków, które tu też się odbywają. Stragany ze smakołykami i świątecznymi ozdobami, otaczają całą starówkę, tworząc świąteczny klimat. Ceny oczywiście są dużo niższe niż w Austrii.

Jeśli będziecie przejazdem bądź w pobliżu tego miejsca, warto jeden dzień zarezerwować na spontaniczne zwiedzanie. Na pewno nie pożałujecie.

Ściskam,

Izabela