Ufasz temu, co Cię spotyka?

Często planujesz swoje życie?

Jak reagujesz, gdy coś nie idzie „po Twojej myśli” lub „według Twojego planu”?

Mój plan w podróży i w życiu jest jeden: NIE MIEĆ PLANU. Wielokrotnie powtarzam to w moich wpisach, że nie jestem zwolenniczką planowania. Wiem w jakich datach wyjeżdżam, do jakiego kraju, ale jestem otwarta na każdą zmianę.

W czasie podróży, którą teraz odbywam miałam kolejny test, a takie testy mam co chwilę, na ile jestem w stanie zaufać i poddać się temu, co Wszechświat mi oferuje. Wiedziałam, że lecę do Bangkoku, a kolejnym celem była Kambodża. Nie wiedziałam jak się tam dostanę i kiedy. Myślałam, że zostanę w Bangkoku jedną noc, następnie wyruszę w dalszą podróż, ale czułam niedosyt, wiec przedłużyłam pobyt.

W Kambodży pierwszym przystankiem był Siem Reap, gdzie chciałam zatrzymać się dłużej i zrobić kurs medytacyjny. Taki był wstępny plan. Do miasta dotarłam około godziny 17.00, a wieczór spędziłam na szukaniu hostelu, gdzie mogłabym spędzić noc.

Po kilku godzinach wiedziałam, że to miejsce nie jest dla mnie. To uczucie było mi dobrze znane. Żadna część mojego ciała, nie chciała tam zostać. Mój system nerwowy po kilku godzinach w tym miejscu był zdewastowany. Wieczór spędziłam na medytacji i wiedziałam, że nie zostanę tam.

Postanowiłam oddać się Wszechświatowi….

Oczekiwałam najlepszego i tak też się stało!

Z jakiegoś powodu wyspa Koh Rong przyciągała moją uwagę. Na wieczornym spacerze, kelner polecał mi to miejsce, a następnie spotkałam przemiłą Polkę, która stamtąd właśnie wróciła.

Hmmm… Czy to były znaki?

Dla mnie zdecydowanie. Zarezerwowałam bilet z Siem Reap na Koh Rong Salonem. Podróż trwała około 14h, wzięłam nocny autobus, a koszt 35$. W cenę biletu wliczona była łódź na wyspę. Autobus dowiózł mnie do Portu Sihanoukville, a stamtąd popłynęłam na wyspę.

Gdy znalazłam się na wyspie, zrozumiałam, że ZAUFANIE do Wszechświata jest najważniejsze. Dokładnie o tym marzyłam!

Koh Rong Samloem

Czasami w naszym życiu dzieją się rzeczy, które wydają się straszne, bezsensowne. Po pewnym czasie rozumiemy sens tego, co nas spotkało.

Ja wiedziałam czemu się tak stało. To jest ten czas, kiedy potrzebuje być sama. Więcej czasu poświęcam na swój rozwój, medytacje. Korzystam z uroków wyspy i mieszkania w dżungli, gdzie prąd mamy od 8.00-10.00 i 18.00-22.00.

Niesamowity prezent, który postanowiłam w pełni wykorzystać. Jestem aktualnie w miejscu, gdzie powinnam być. Kiedy zaufałam Wszechświatowi, zaczęłam żyć w tu i teraz. Przestałam myśleć o przeszłości i przyszłości, bo tego już nie ma. Jest TERAŹNIEJSZOŚĆ!

Zaufanie to uświadomienie sobie, że świat jest bezpieczny i pełen obfitości!

Zmykam ładować komputer, bo zaraz nie będzie prądu.

Ściskam z Koh Rong Salmonem,

Izabela.