O mały włos i bym się spóźniła na pociąg. W ostatniej chwili wsiadłam bez biletu. Kupię u konduktora. Przeszłam dwa wagony w poszukiwaniu idealnego miejsca. W pierwszym przedziale rodzina z psem, w drugim brak wolnego miejsca przy oknie. Idę dalej. Kolejne to rodzina z dziećmi, tym bardziej szukam dalej.

” Uff… mam szczęście- myśl przelatuje mi przez głowę, gdy widzę wolną miejscówkę przy oknie, a w przedziale jest jedna osoba. Czuję ulgę i zadowolenie. Pakuje bagaż pod nogi i wyglądam przez okno pędzącego pociągu.

Minęliśmy ostatnie zabudowania i opuściliśmy Warszawę. Malowniczy krajobraz i kolory zmieniały się z minuty na minutę. Soczysta trwa, kwitnące kwiaty, pola rzepaku i masa drzew. Ten widok przywołał we mnie tysiące wspomnień, kiedy jako mała dziewczynka biegałam po trawie i plotłam wianki z mleczu. Puszczałam latawce, zrywałam kwiaty, ganiałam motyle i brodziłam stopami po rzece.

Po chwili myślami przenoszę się do Bangkoku. Jestem w taksówce, która ma dowieźć mnie do hostelu. Jadę z dwiema osobami, które poznałam czekając przy odprawie paszportowej.

  • Hej. Podróżujesz sama? – słyszę męski głos. Odwracam się i widzę wysokiego mężczyznę z ogromnymi, brązowymi oczami i śnieżnobiałym uśmiechem.
  • Tak. Sama – rzuciłam nieśmiało.
  • A może kierujesz się w stronę centrum? Możemy podzielić się kosztami taksówki-zapytał. Zawsze będzie taniej – dodał, a uśmiech nie schodził mu z twarzy.

W sumie, czemu nie. Nie wiedziałam gdzie dokładnie jadę, bo nic nie zarezerwowałam. Przy taksówce dołączyła do nas Szwedka, która też podróżowała sama i jechała do centrum.

Uwielbiam patrzeć przez okno. To daję mi pewne uczucie wolności, a ten oczopląs jest pewnym uzależnieniem. Bangkok- miasto tętniące życiem, które nigdy nie śpi. Patrząc przez okno wielkie drapacze chmur, centra handlowe, neony i wszystkie kolory migały mi przed oczami, a mój system nerwowy był przeładowany.

Bangkok

Okna budynków mnie fascynują. Zdjęcia okien mam tysiące. Czasami w podróży staję pod czyimś oknem i się przypatruję. Gdy byłam małą dziewczynką zaglądałam w okna domu i kreowałam historie tego miejsca. Ostatnio w czasie wycieczki w góry i przejściu na Słowację, wpadł mi w oczy, niewielki, drewniany domek o przepięknych oknach. Od razu poczułam, że ten dom to magiczne miejsce z duszą. Domek bardzo skromny, jednakże emanujący szczerą radością w moim odczuciu.

Słowcja

Twoje oczy to okno na świat. Każdy zobaczy co innego patrząc nawet przez to samo okno. Czasem ludzie pozostaję w sferze marzeń i nie wychodzą poza strefę swojego komfortu, wyglądają i patrzą na życie innych z podziwem. Okno może być ograniczeniem lub wyzwoleniem, zależy to od nas, na ile sobie pozwolimy i na co się odważymy.

Cypr

– Dzień dobry! Bilecik do kontroli.
Miły pan konduktor wyrwał mnie z rozmyślań.

P.S. Kocham podróże pociągiem. A Ty?